FAQ Zaloguj
Szukaj Profil
Użytkownicy Grupy
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Rejestracja
Rodiańskie noce
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Forum Rise of the Empire RPG Strona Główna » Coruscant » Rodiańskie noce
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Obi-Wan Kenobi
Mistrz Jedi



Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


 Post Wysłany: Śro 20:55, 17 Cze 2009    Temat postu: Rodiańskie noce

[off] Ten temat ma na celu odegranie, mającej miejsce w czasie przeskoku, misji Obi-Wana Kenobiego i Anakina Skywalkera na Rodię. Nie ma on oczywiście żadnego realnego wpływu na rozgrywkę i służy tylko i wyłącznie rozrywce i pogłębieniu historii postaci i relacji między nimi. Chętnych do wzięcia w nim udziału serdecznie zapraszamy, aczkolwiek dobrze by było jeżeli skonsultują się z którymś z nas nim przystąpią do wzięcia udziału w tym małym przedsięwzięciu. Czas akcji to pierwszy miesiąc drugiego roku wojny.[/off]

Coruscant, Świątynia Jedi, drugi rok wojen klonów.

Trzy postacie przechadzały się po ogrodach Świątyni. Młody i niespokojny mężczyzna rozglądał się we wszystkie strony jakby oczekiwał, że niespodziewany atak nadejdzie na niego nawet w tej wiekowej bezpiecznej przystani Zakonu. Spokój pozostałych dwóch postaci wyraźnie kontrastował z zachowaniem młodzieńca. Jeden z nich, wysoki i potężnie zbudowany ciemnoskóry mężczyzna niemrawo gestykulował prawą ręką, podczas gdy drugi, nieco młodszy od niego, gładził się po brodzie.

Mistrz Kenobi zastanawiał się po co mistrz Windu tak nalegał by porozmawiali w ogrodach a nie w jednej z sal konferencyjnych lub w sali Rady. Być może sądził, że otoczenie lepiej wpłynie na rozmówców, przyniesie ukojenie w tych trudnych czasach. Cóż, jeżeli tak było to w przypadku Anakina. Chłopaka roznosiła energia, Kenobiego to nie dziwiło ich odpoczynek w Świątyni dłużył się nawet jemu. Musiał jednak przyznać, że ten czas dobrze im służył, odbudowali swoją więź i poczynili pewne postępy w treningu Anakina. Mistrz i uczeń ponownie byli gotowi do służenia swymi umiejętnościami Republice i Zakonowi.

- Czego właściwie oczekuje od nas Rada, mistrzu Windu? Kenobi oderwał wzrok od swojego padawana i zwrócił się do członka Rady.
- Macie zbadać sytuację na Rodii, raporty wskazują na to, że na planecie wzrasta poparcie dla Konfederacji. Możemy być niemal pewni, że oznacza to również intensywniejsze działania ze strony jej sympatyków i agentów. Niektórzy analitycy sugerują nawet, że może dojść do otwartej secesji. Rada chciałaby by ktoś zaufany był na miejscu na wypadek gdyby miało dojść właśnie do tego. Liczymy także na to, że wasza obecność wzmocni nastroje prorepublikańskie wśród Rodian. W końcu wasze twarze stały się dosyć rozpoznawalne w Galaktyce, szczególnie twój padawan musi liczyć się z byciem rozpoznanym w każdym jej zakątku.- Windu mówił spokojnym miarowym głosem, ale Kenobi wyczuł napięcie. Jeden z największych jedi, jakiego przyszło mu poznać, nie był pewien słuszności swojego zdania. Obi-Wan rozumiał czemu, ten sposób myślenia, dążenie do wpływania, żeby nie powiedzieć manipulowania, opinią społeczeństw nie należało do zadań jedi. Przez lata pokoju Zakon zwykle po prostu nie przejmował się takimi zagadnieniami, należały one do sfery działalności Galaktycznego Senatu i jego polityków. Jedi zajmowali się strzeżeniem porządku i wspieraniem grup negocjacyjnych gdy konflikty stawały się zbyt zajadłe. Służba w charakterze ikon propagandy nie należała do zajęć jedi.
- Cóż, mistrzu Windu, szczerze powiedziawszy liczyliśmy z Anakinem na nieco inny przydział, ale być może ta misja pozwoli nam lepiej przygotować się na te niebezpieczniejsze. Co o tym sądzisz Anakinie?- Kenobi ponownie spojrzał na padawana. Był ciekaw jego zdania w tej sprawie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Obi-Wan Kenobi dnia Śro 18:49, 02 Sty 2013, w całości zmieniany 2 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Anakin Skywalker
Padawan



Dołączył: 12 Lis 2005
Posty: 795
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 2/5


 Post Wysłany: Czw 0:49, 18 Cze 2009    Temat postu:

- Niech się zastanowię... - Skywalker wreszcie przestał się oglądać jak szukający przekąski, wygłodzony Hutt i zatrzymał wzrok na obu towarzyszach.- Moje anielskie rysy twarzy będą służyły za logo stronnictwa prorepublikańskiego na planecie Rodian. Zamiast wrócić po bezczynności na linię frontu, będziemy siedzieć przy stole z Rodianami i wymownie milczeć, robiąc dobrą minę do złej gry. Świetnie, wszystko dla dobra Zakonu- kamienna twarz padawana była o sekundy od wybuchu w spazmach wesołości. Chyba tylko obecność byłego seniora Rady hamowała temperament młodzieńca.
- Mam już nawet koncepcję kampanii, Mistrzu- Anakin mówił do Obi-Wana, ale w gruncie rzeczy jego słowa były obmyślane na wywołanie reakcji u Windu- najnowszy ścigacz z Twoją podobizną na klapie silnika.
Anakin, najwyraźniej nie biorąc do końca poważnie wprowadzenia Windu w czekającą ich misję, bądź też zwyczajnie nie chcąc wierzyć, że trafi mu się nudna dyplomacja, uniósł na koniec pytająco brwi.
- Który legion dostaniemy?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Anakin Skywalker dnia Czw 0:49, 18 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Obi-Wan Kenobi
Mistrz Jedi



Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


 Post Wysłany: Nie 18:48, 21 Cze 2009    Temat postu:

- Twój brak powagi Skywalkerze, zadziwia mnie wciąż na nowe sposoby. Być może Rada popełnia błąd wysyłając ciebie wraz z mistrzem Kenobim na to zadanie.- czarnoskóry mężczyzna zmierzył Anakina wzrokiem. Znów objawiła się wzajemna antypatia.
- Mistrz Windu ma rację Anakinie. Brak działań bojowych w tej misji wcale nie oznacza, że jest ona mniej znacząca dla całej wojny. Jeżeli stracimy Rodię, wiele istnień znajdzie się w niebezpieczeństwie w wyniku rozciągnięcia naszych linii zaopatrzeniowych. Poza tym, chyba nie pomylę się sądząc, że będziemy mieli w czasie tego zadania wystarczająco wiele "akcji".- Kenobi z jednej strony zgadzał się z mistrzem Windu ale z drugiej świetnie rozumiał swojego padawana. Byli już gotowi do walki, która byłaby dla nich o wiele łatwiejsza i bardziej naturalna niż potyczki polityczne. W duchu Obi-Wan został rozbawiony przez dowcipne ujęcie sprawy w wykonaniu Anakina.

Mace Windu skinął głową i zwrócił wzrok znów na Kenobiego uznając kwestię zdyscyplinowania padawana za zakończoną.
- Wyruszycie jeszcze dzisiaj wieczór, korwetą konsularną. Nie będziecie jednak sami.- Windu zamilkł czekając na reakcję Kenobiego i pytanie, które musiało paść.
- Czy to znaczy, że będziemy towarzyszyć reprezentantowi Senatu?- Obi-Wan spodziewał się tego od kiedy tylko usłyszał o naturze ich misji, ale grymas niezadowolenia malujący się na twarzy mistrza Windu podpowiadał mu, że sprawa ma się inaczej.
- Niezupełnie. Kanclerz nalegał, żeby w tym przypadku kwestie dyplomatyczne pozostawić w waszych rękach, natomiast inaczej rzecz się ma w przypadku zdobycia informacji podczas misji. Będzie wam towarzyszył jeden z podopiecznych Armanda Isarda. Przedstawiciele senackiej komisji do spraw wywiadu bardzo na to nalegali.- grymas na twarzy Windu nie zniknął. Mistrz Skywalkera nie był tym zaskoczony. Obaj wiedzieli co to oznacza, Senat co raz mniej ufał jedi i zdecydował się przydzielić im do tej misji agenta wywiadu, który de facto będzie dublował zadania jedi, może poza elementem propagandowym.
- Rozumiem mistrzu, miejmy nadzieję, że ta współpraca przebiegnie wzorowo.
- Radzie bardzo na tym zależy.- Windu ścisnął wargi, grymas znikł.- Odlatujecie z lądowiska 3459 Westportu, za cztery godziny. Postarajcie się być punktualni mistrzu. Tam będzie na was czekał statek i agent wywiadu. Powodzenia...- Windu zmierzył Skywalkera wzrokiem- Wam obu, i niech Moc będzie z wami.

Mace Windu odwrócił się na pięcie i zniknął w korytarzach Świątyni. Obi-Wan przez krótką chwilę przyglądał się niebu. W końcu odwrócił się do Anakina.
- Co mówi ci o tym zadaniu instynkt, Anakinie?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Obi-Wan Kenobi dnia Wto 18:06, 10 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Anakin Skywalker
Padawan



Dołączył: 12 Lis 2005
Posty: 795
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 2/5


 Post Wysłany: Śro 20:00, 04 Lis 2009    Temat postu:

- Instynkt?- uczeń zrobił zadumaną minę, bardzo podobną do zwyczajowego grymasu Kenobiego. Trudno powiedzieć, czy była to jakaś parodia, czy faktycznie próba wzorowania na mentorze, czy może nawet coś więcej... podświadome naśladownictwo.

- Instynkt nie mówi mi nic konkretnego. Rozum podpowiada, że to z twojej winy, mistrzu, porządnie się wynudzę, ku ogromnej uciesze Mistrza Windu. Przecież lecę na Rodię wyłącznie dlatego, że jestem podopiecznym świetnego negocjatora.


Anakin położył rękę na biodrze.
- Dziwna sprawa, brak reprezentanta Senatu. Być może sprawa Rodii jest tak skomplikowana, a nastroje na planecie tak nieprzychylne Republice, że Rada woli wysłać nas samych, abyśmy w razie kłopotów mogli dać swobodnie nogę. Z politykiem u boku byłoby nam trudno. I jeszcze szpieg...

Skywalker wiedział, że nieprędko otrzyma jakieś posumowanie myśli od mistrza. Obi-Wan nie ferował wyroków i osądów z marszu, miał do tego zbyt refleksyjną naturę.

- Rozumiem, że czas do wylotu mam poświęcić na przygotowania, do których zalicza się również przestudiowanie obrzydliwie ogromnej ilości danych o planecie i jej sytuacji politycznej?- Chłopak jęknął, spojrzał błagalnie, jak gdyby ktoś go właśnie surowo ukarał.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Anakin Skywalker dnia Śro 20:01, 04 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Obi-Wan Kenobi
Mistrz Jedi



Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


 Post Wysłany: Wto 18:23, 10 Lis 2009    Temat postu:

- Na to przyjdzie czas już na pokładzie Anakinie. Chyba ani przez chwilę nie wątpiłeś, że się obędzie bez tak elementarnego przygotowania?- Obi-Wan uśmiechnął się ironicznie na widok rodzącego się na twarzy podopiecznego grymasu niezadowolenia.

- Poza tym, mógłbyś w końcu coś zrobić z włosami. Naprawdę sądzisz, że jeżeli znowu nie zapleciesz warkoczyka, to Rada zdecyduje się wcześniej wynieść cię do rangi rycerza?- Kenobi zaśmiał się z własnego żartu. Nie czekając na reakcję Anakina, Obi-Wan przystąpił do wydania dyspozycji swojemu uczniowi.

- Kiedy ja będę w archiwach Zakonu, przygotowując lektury dla nas obu na tę podróż, ty, mój młody padawanie, zajmiesz się przygotowaniem ekwipunku.- Kenobi raz jeszcze się uśmiechnął.- Zapewne przyjdzie nam trochę "poobserwować", przygotuj więc trochę sprzętu do obserwacji i wspinaczki. No i nie zapomnij naoliwić R2-D2, może ten robot w końcu się do czegoś przyda. Masz jakieś pytania?


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Anakin Skywalker
Padawan



Dołączył: 12 Lis 2005
Posty: 795
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 2/5


 Post Wysłany: Śro 15:56, 11 Lis 2009    Temat postu:

- W dobie wojny nie ma czasu na takie błahostki jak zajmowanie się fryzurą, mistrzu- Anakin spojrzał wymownie, jak gdyby karcił swojego mentora za małostkowość. Choć oczywistym dla obu było, że Skywalkerowi odpowiadała kwestia utraconego warkoczyka i ze zwykłej przekory w stosunku do Zakonu nie miał zamiaru nic w tej sprawie zmieniać.

- Pytania? Tylko jedno, mistrzu. Ciekawe, który z nas będzie pierwszy gotów do wylotu?

Padawan pomachał nauczycielowi, naprawdę szybkim krokiem opuszczając ogrody. Najwyraźniej czas przygotowań był dla niego dobrym powodem do rywalizacji. Miał nadzieję wciągnąć Kenobiego w ten niepoważny wyścig.
- Dobrej zabawy w archiwach!

***

R2 D2, uchodzący w oczach Skywalkera za najlepszego astromecha wszechświata, wcale nie potrzebował 'naoliwienia' czy jakichkolwiek zabiegów kosmetycznych. Był zadbany jak mało który robot na Coruscant. Problem polegał na zlokalizowaniu droida. Ten maluch zdawał się prowadzić prywatne życie, na tyle niezależne, że jego właściciel ( nieformalny, gdyż oficjalnie R2 należał przecież do rodziny królewskiej Naboo) nie potrafił nawet stwierdzić, gdzie Artoo aktualnie przebywa. Nie znalazł go w Świątyni, toteż był zmuszony biegiem zawitać do apartamentu senackiego, do komnat reprezentantów sektora Chommel.

- Tu jesteś!- uradował się Anakin, mierząc palcem w czerwoną diodę- Szykuje się dla ciebie zadanie. Nie ma Padme?
- Bip, did be!
- Prawda, zapomniałem. Lecę z powrotem do Świątyni. Bądź tam zaraz.


***

- Chciałbym pobrać trochę sprzętu z magazynu- powiedział jakiś czas później do rycerza zajmującego się zaopatrzeniem.
- Dla korpusu rolnictwa czy nawigatorów?
- Na potrzeby misji dyplomatycznej.
- Źle trafiłeś. Zostałem przeniesiony pod zarząd Rady Reasygnacji. Musisz poszukać kogoś w południowym skrzydle, w sekcji A.
- Wspaniale
- odparł sarkastycznie Skywalker, odwracając się na pięcie i ruszając w labirynt korytarzy Świątyni.
- Powodzenia!- krzyknął za nim rycerz.
- Ta, przyda się.

***

- Makrolornetki, stroje cywilne, sprzęt do wspinaczki...- Skywalker wyliczał zaopatrzeniowcowi, odginając palce- Jeszcze komunikatory bliskiego zasięgu, trochę gotówki w republikańskiej walucie, holokamera...
- Czyli standardowe rzeczy misji nieingerencyjnej- zauważył rozmówca, wpisując dane na datapadzie.
- Można tak powiedzieć.
- Z czyjego upoważnienia?
- To istotne? Nigdy tego nie zaznaczano.
- Magazyny Świątyni nie są ostatnio specjalnie przeładowane. Mówiąc wprost, ograniczamy wydatki. Senat zaciska pas na naszym budżecie. Zresztą nie tylko na naszym.
- Wszystko na konto Obi-Wana Kenobiego. Zlecenie Najwyższej Rady.
- Hmmm... więc wysoki priorytet. W porządku.


***

Anakin Skywalker zawitał w końcu do hangaru, obładowany dwoma wypchanymi ( i zaznaczmy- naprawdę ciężkimi) torbami. Wyglądał dość niezgrabnie, niemal potykał się o własny płaszcz. Po jego lewej jechał świergoczący R2.
- Hmm.. No i gdzie jest Obi-Wan?- chłopak był ciekaw, kto wygrał wyścig. Rozejrzał się z miną " ha, kto tu jest prawdziwym mistrzem?"


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Anakin Skywalker dnia Śro 15:58, 11 Lis 2009, w całości zmieniany 2 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Obi-Wan Kenobi
Mistrz Jedi



Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


 Post Wysłany: Nie 22:06, 29 Lis 2009    Temat postu:

Obi-Wan pożegnał Anakina poczciwym śmiechem. Entuzjazm chłopaka bardzo mu się udzielił. Przez chwilę obserwował oddalającego się padawana, aż w końcu ten zniknął w jednym z korytarzy świątynnych. Jedi rozejrzał się po ogrodzie i spokojnym krokiem skierował się w stronę archiwów.

Wnętrze Świątyni było puste. Dźwięk kroków Kenobiego niósł się po korytarzach, nie zagłuszany nawet przez najcichszy szmer. Raz na jakiś czas Obi-Wan mijał na korytarzu kolejnych padawanów. Różnili się wzrostem, cerą a często gatunkiem, ale na swój sposób wszyscy wyglądali tak samo. Spuszczone głowy, smutek na twarzach, bezsilność emanująca z każdego kolejnego kroku. Tyle mógł dostrzec zwyczajny obserwator. Dla czującego Mocą, malował się znacznie straszniejszy obraz.

Ból straty, niepewność, dezorientacja. To wszystko promieniowało z tych wielu drobnych ognisk Mocy, jakimi byli młodzi adepci. Obi-Wan mógł przysiąc, że w przypadku niektórych, pojawiał się czasem nawet strach czy cień nienawiści. Jedi wiedział kim są. Sam też był kiedyś jednym z padawanów, którzy stracili mistrza. Wiedział co to za ból, gdy najbliższy przyjaciel i jednocześnie mentor, jedyny ekwiwalent ojca na jaki jedi mógł kiedykolwiek liczyć, ginął na oczach swojego ucznia.

Ale wtedy było inaczej. Chociaż wówczas tego nie chciał dostrzec, był u kresu swojego szkolenia. Już na Naboo przybyli inni jedi i padawani by uhonorować Qui-Gona. Był otoczony współczuciem ze strony swoich braci z Zakonu, chętnych do pomocy. Był wreszcie świeżo wyniesiony do godności rycerza. To wszystko pomogło mu pogodzić się ze stratą ukochanego mistrza.

Było coś jeszcze, do czego trudno było przyznać się Kenobiemu przed samym sobą. Ta chwila flirtu z ciemną stroną, gdy walczył z sithem. Jakoś udało mu się zapanować nad emocjami, ale wcale nie był pewny, czy zdołałby w pełni je zagłuszyć, gdyby nie fakt, że unicestwił mordercę swojego mistrza. Kto wie? Może gdyby nie to, z czasem pragnienie zemsty zupełnie by go zdominowało?

Ci padawani, nie mieli tego co miał wtedy Kenobi. Nie mieli wsparcia pełnoprawnych rycerzy i mistrzów, w większości rozsianych po licznych frontach wojny domowej. Ta garstka, która na stałe przebywała w Świątyni, zwyczajnie była zbyt nieliczna i zbyt zajęta pomocą rannym fizycznie. Na pozostałych padawanów również nie mogli liczyć, większość z nich była zbyt zajęta własnym cierpieniem by móc pomóc innym. A ci spośród młodych adeptów, którzy nie stracili swoich mistrzów koncentrowali się, tak jak Anakin, na tym by jak najlepiej przygotować się do nowych misji. Wreszcie, nie byli zwyczajnie gotowi do tego by radzić sobie bez swoich nauczycieli. W przeciwieństwie do Kenobiego większość z nich miała przed sobą jeszcze wiele lat nauki. A sprawiedliwość?
Ich nauczyciele byli ofiarami wojny, ofiarami wroga, którym była cała Konfederacja Niezależnych Systemów. Padawani nie mieli szansy by taki wróg rzeczywiście został pokonany i ukarany w najbliższym czasie.

Jedi mógł mieć tylko nadzieję, że żaden z młodych adeptów nie wstąpi na drogę zemsty, której potem nie będzie w stanie opuścić, mierząc się z całą armią i flotą KNS.

Pogrążony w takich myślach, Obi-Wan w końcu dotarł do archiwów. Ciepły uśmiech Jocasty Nu odegnał te myśli. Kenobi ukłonił się wiekowej jedi i przystąpił do pracy.

***

Obi-Wan wyszedł z archiwów z plecakiem pełnym datapadów. Datapady traktujące o geografii, polityce, historii, gospodarce i kulturze Rodii, towarzyszyły kilku datapadom zawierającym nieco mniej szczegółowe informacje o sąsiednich systemach, jednemu datapadowi do którego Kenobi osobiście wgrał informacje i jednemu datapadowi traktującemu o pewnej technice użycia Mocy, którą jedi uznał za użyteczną w nadchodzącej misji. Miał nadzieję, że zdołają ją opanować z Anakinem w trakcie podróży.

Po drodze rycerz jedi zabrał najpotrzebniejsze rzeczy ze swojej prywatnej komnaty i zapakował je do niewielkiej torby. Tak zaopatrzony opuścił w końcu Świątynię główną bramą. Kenobi machnął na jedną z grawitaksówek i po chwili siedział na jej tylnym siedzeniu, tuż za małomównym bithem.

Po kilkunastu minutach Obi-Wan dotarł na lądowisko 3459 Westportu. Krążownik klasy Consular stał w oddali, otoczony przez kilkunastu mechaników. Kilka metrów od wejścia Kenobi dostrzegł agenta Senackiego Biura Wywiadu, w charakterystycznym szarym mundurze.

- Witam mistrzu Kenobi, jestem kapitan Dyne. Będziemy współpracować podczas tej misji.- ton kapitana wywiadu nie wyrażał żadnych emocji, podobnie jak jego twarz. Gdyby jedi minął Dynea w tłumie, nawet nie zwróciłby uwagi na tego niepozornego mężczyznę w średnim wieku. Przeciętny wzrost, przeciętna budowa ciała, przeciętne rysy twarzy. Świetny wygląd dla agenta wywiadu.
- Miło mi pana poznać kapitanie Dyne, mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna.- Kenobi posłał Dyneowi jeden ze swoich dyplomatycznych uśmiechów.
- Ja również mam taką nadzieję mistrzu Kenobi, czekamy jeszcze tylko na pańskiego padawana jak mniemam?- w głosie kapitana można było usłyszeć nutkę ironii.
- Tak sądzę, zaraz powinien tu być.- Obi-Wan rozejrzał się po lądowisku, dopiero teraz się zorientował, że na miejscu nie ma Anakina.

Po dziesięciu minutach oczekiwania Obi-Wan w końcu sięgnął po komunikator i odwracając się od agenta nawiązał łączność z padawanem.
- Anakinie, gdzie jesteś? Mam nadzieję, że nie jesteś w apartamencie senator Amidali? Czekam na lądowisku 3459 Westportu, bez odbioru.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Obi-Wan Kenobi dnia Nie 22:07, 29 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Forum Rise of the Empire RPG Strona Główna » Coruscant » Rodiańskie noce
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach




Solaris phpBB theme/template by Jakob Persson
Copyright © Jakob Persson 2003

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group