FAQ Zaloguj
Szukaj Profil
Użytkownicy Grupy
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Rejestracja
Dolce Farniente(Tholme, Serra Keto, Ad Bor)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Forum Rise of the Empire RPG Strona Główna » Najemnicy » Dolce Farniente(Tholme, Serra Keto, Ad Bor)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tholme
Mistrz Jedi



Dołączył: 30 Cze 2006
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Poznań

 Post Wysłany: Śro 22:25, 01 Lip 2009    Temat postu:

Błyskawiczna reakcja Rhadego zaskoczyła mistrza Tholme. Spodziewał się znacznie prostszego scenariusza, a tu niespodziewanie z zastawiającego sidła stał się ofiarą... Dwóch najemników nie było problemem - zręczne pchnięcie Mocą mogło ich rozbroić w kilka sekund. Ale dwie celujące w niego droideki sprawiły, ze wolał nie ryzykować szarży. Zwłaszcza, że znał inne rozwiązanie.

"Zawieruszenie się" padawanki paradoksalnie okazało się korzystne. Rhade był niezwykle sprytny i inteligentny, nie mógł jednak przewidzieć, że na "Gwieździe Dac" było dwoje Jedi. W czasach gdy się znali, Tholme nie miał już uczniów i nie zapowiadało się, żeby ten stan się zmienił... Mógł więc liczyć na swojego Asa w rękawie... Czuł, ze Sera jest blisko, więc postarał się ściągnąć ją na mostek... Znając jej charakter, jej wejście będzie widowiskowe.

Pozostało grać na zwłokę. W tym Tholme był zawsze dobry...

- Widzę, że mimo tych wszystkich przeżyć nic się nie zmieniłeś, Telemachusie... - zaczął spokojnie. Wiedział, ze osoby takie jak komandor Rhade są bardzo mało podatne na sztuczki umysłowe, więc działał całkowicie konwencjonalnie - Mylisz się, jeśli sądzisz że chcę Cie zabić... Zawsze uważałem, że w Twoich działaniach jest sporo racji. Ale kiedy zaatakowałeś statek, którym podróżowałem, nie dałeś mi wielkiego wyboru. Zostaw ten liniowiec w spokoju i porozmawiajmy jak kiedyś... Jeszcze możemy razem dopaść San Hilla, Uszkodzonym promem nie mógł daleko uciec... Zrehabilitowałbyś się. Może nie definitywnie, ale na pewno Twoje notowania by wzrosły. Możesz doczekać amnestii... Wojna totalna nie jest jedynym rozwiązaniem. - ignorując wycelowane w niego lufy podszedł do barierki i spojrzał przez iluminator na bombardowany ponownie kalamariański statek - A konfederatami z "Gwiazdy Dac" zajmą się ludzie tego Chiisa, to kaprzy Republiki, na pewno wychwycą wszystkie grube ryby...

Twarz starca nie była może zbyt przekonująca - sztuczne oko, liczne blizny i głębokie bruzdy mogłyby przestraszyć dziecko. Ale Rhade odniósł w tej wojnie podobne obrażenia. Mógł się z nim w jakimś stopniu identyfikować. Tholme liczył, na nawiązanie nici porozumienia. Kto wie, może zabijanie Rhadego nie będzie konieczne?


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Ad Bor (Parmc'cyre'ulungu
Użyszkodnik



Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Chiss system

 Post Wysłany: Czw 4:00, 02 Lip 2009    Temat postu:

Ad Bor rozejrzał się po pomieszczeniu. Szybko zsumował wrażenia swoich obserwacji oraz tych z wędrówki przez korytarze. "Tak wyglądają typowe konstrukcje architektoniczne tchórzy..." Pomyślał. "A tchórze... zastawiają pułapki..."

-Rozejrzeć się i poszukać czegoś nietypowego.-Powiedział i nie musiał długo czekać na odpowiedź. Pod drzwiami piraci znaleźli dobrze ukryte, ale zaniedbane kratki wentylacyjne. Prawdopodobnie służyły do wypuszczania trujących gazów.

-Panowie... Ustawcie się przy drzwiach oparci plecami o ścianę z żyłkami w gotowości.-zwrócił się do dwóch swoich.

-Reszta na ziemię i udawać zatrutych gazem. Sprawdźcie też czy można by zrobić tu małe ognisko...-Zasugerował i z zaskoczeniem stwierdził, że jego ludzie w mig pojęli jego plan. Jeden z nich wyjął z kieszeni jakieś elektryczne drobiazgi i ułożył z odzieży zewnętrznej stosik do podpalenia. Drugi rozdarł koszule i każdemu wręczył kawałek materiału, zwilżonego wcześniej wodą z menażki, do zakrycia twarzy. Reszta przygotowała się do walki.

Gdy płomień wywołany spięciem zaczął trzaskać delikatnie tworząc dużo czarnego, kłębiastego dymu z spalania tworzywa sztucznego piraci-aktorzy zaczęli krzyczeć, tupać walić w grodzie i padać na ziemie. Po chwili włączył się system bezpieczeństwa, a drzwi się otworzyły. Dwaj strażnicy przekroczyli próg z bronią gotową do strzału i zakrztusili się dymem. Najbliższy leżący pirat rzucił się na nogi strażnika stojącego na korytarzu. Momentalnie zwalił go z nóg i na podłodze utworzyło się walczące kłębowisko dwóch ciał. Najemnicy którzy weszli do pomieszczenia odwrócili się w tą stronę. Na to czekali "żyłkowi"... Dwie pętle zacisnęły się na szyjach nieświadomych żołnierzy. Ad Bor powstrzymał gestem jednego z skrytobójców, by nie dokańczał dzieła i chwycił rękę ofiary trzymającą blaster. Trzy strzały później czwarty strażnik leżał martwy. Trzeci właśnie był krępowany.

-Przykro mi, koleś-Powiedział Chiss i z ciężkim sercem strzelił mu w głowę zdobytym blasterem. Już miał schować pistolet, gdy za nim rozległ się syk instalacji przeciwpożarowej. Odwrócił się i celnym odruchowym strzałem odstrzelił końcówkę spryskiwacza.

-Wsuńcie ich do środka.-Polecił swoim ludziom odczepiając granat od paska najemnika z dziurą w głowie. Dwie minuty później ubrane ciała były w środku a w futrynie drzwi stała mini barykada z krzeseł.

-Zostanie prawie całkowicie zgnieciona przez drzwi, ale zostanie wyrwa i zapewni dopływ tlenu.-Powiedział kapitan. "Jeśli nie można zgasić, trzeba odciąć dopływ powietrza"-powtórzył w myślach strażackie stwierdzenie. "Teraz nic im to nie da..."

-Ruszamy tam gdzie nie będą nas szukać. Kompleks więzienny będzie gdzieś w dolnych kondygnacjach tej centralnej kuli. Już!-Krzyknął, po czym wrzucił granat do płonącego pomieszczenia. Wybuch rozległ się głośnym echem po korytarzach. Piraci pobiegli w stronę która według ich kapitana była najmniej przewidywalna.


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Ragnus
Rebel Scum



Dołączył: 24 Gru 2005
Posty: 1337
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Bydgoszcz

 Post Wysłany: Wto 22:29, 08 Gru 2009    Temat postu:

Momentalnie po wybuchu na korytarzu, którym biegła mała grupka piratów zaczęły włączać się alarmy. Znaczna część uspokajająco milczała, czego powodem mogły być trywialne przepalenia źródła światła, ale przynajmniej co trzecia jarzyła się złowrogą czerwienią. Również niektóre z holokamer ze strasznym zgrzytem podczas obracania próbowały namierzyć ludzi Ad’Bora. Co rusz celne strzały pozwalały spuścić zasłonę niewiadomej, ale wystarczyło by ktoś odpowiedzialny za monitorowanie zaczął sprawdzać, które kamery padają w jakiej kolejności.

Zdając sobie sprawę z bezcelowości swoich działań piraci przestali strzelać do holokamer, gdy szczęście zaczęło im sprzyjać. Trafili do rozwidlenia, gdzie oba korytarze zapraszały kojącą ciemnością. Musiała to być jedna z rzadziej używanych sekcji, jeszcze w pełnym biegu drużyna rozdzieliła się na dwie części. Pierwsza wraz z Ad’Borem zaczęła poruszać się ku wewnętrznej części pierścienia, a pozostali 4 najemnicy dotarli po krótkim biegu do więzienia położonego na zewnętrznej części pierścienia.

W nieczynnym kompleksie wszędzie dosłownie walały się części wszystkich robotów jakie Konfederacja zdołała wypuścić. Niestety puste cele uniemożliwiły zdobycie dodatkowych sojuszników, jedynie małe czerwone światełko migające nad rozsuwanymi drzwiami wyglądało zachęcająco. Po bliższym przyjrzeniu sprawne oko Rexa zauważyło, że to ukryta winda.

4 piratów wraz ze swoim przywódcą szybko biegła ciemnym korytarzem. Niespodziewanie Parmc'cyre'ulungu potknął się o leżącą nogę droida i gdyby nie jeden z jego ludzi niechybnie zderzyłby się ze ścianą. Bezsłownie dziękując, drużyna ruszyła dalej i dopiero dźwięk kroczącego droida zahamował rajd. Wyglądając zza krawędzi Ad’Bor spostrzegł przy otwartych drzwiach droida bojowego typu B-2. Musiał mieć włączony tryb patrolowania, gdyż chodził powoli w jedną i drugą stronę. Jeden pojedynczy droid, nawet tak zaawansowany nie byłby dla nich problemem, ale gdy już chciał dać sygnał do pozbycia się maszyny z drzwi wysunęła się droideka.

Robot niszczyciel był groźnym przeciwnikiem dla Jedi, nie mówiąc o zwykłych śmiertelnikach. O ile jednak Jedi mieli to dyspozycji Moc to zazwyczaj ludzie tacy jak piraci dysponowali nieograniczoną pomysłowością. Jednak stawanie oko w oko z groźnymi droidami wojennymi zawsze wiązało się z olbrzymim ryzykiem.

------------------------------

Rhade zauważalnie prychnął słysząc propozycję Jedi.

- Chyba sobie ze mnie kpisz mistrzyku Jedi. To przez takich jak Ty, moje działania zostały uznane za niegodne sztuki wojennej. Pacyfiście, którzy zostali generałami. Nic dziwnego, że przegrywacie na każdym froncie. Separatyści są w natarciu od kilku miesięcy, ale wy wolicie dyskutować niż walczyć. Fala śmierci, ogarnie całą galaktykę i wy jej nie powstrzymacie. To mogą zrobić tylko prawdziwi dowódcy, którzy wiedzą jak postępować z wrogiem.

Mówiąc to wszystko, Telemachus zdawał się być nieobecny duchem. Wielka przemowa nie była skierowana bezpośrednio do Tholme. Była to raczej swoista spowiedź nieszczęśnika. Pomimo, że patrzyli sobie głęboko w oczy to były komandor Republiki nie widział przed sobą Jedi, ale to spojrzenie pozwalało zajrzeć Jedi w głąb nieszczęśnika. Wydarzenia przez jakie musiał przejść by znaleźć się w obecnej sytuacji doprowadziły go do kresu ludzkich wytrzymałości. Psychiczne rany jakie odniósł były znacznie poważniejsze niż doskonale widoczne powierzchowne rany. Kiedy Telemachus wstał ze swojego fotela, Tholme zauważył, że jego protezy nie były idealne. Prawą nogę zastępowała mu toporna noga droida B-2 o której nie można było powiedzieć, że była dopasowana. Powodowało to, że nawet idąc 3 kroki wyraźnie kulał.

– Separatyści, jeśli nie poznają smaku krwi nie cofną się przed niczym by zniszczyć galaktykę. A Jedi zaniedbują swoje obowiązki dowódców. Wysyłają klonów na bezsensowne misje, aby uniknąć ofiar w tak zwanych cywilach. Ci cywile tylko czyhają by zająć wszystkie światy i wprowadzić swoje rządy, ale wy tego nie pojmiecie. Jesteście nieskuteczną bandą psów...

Przydługi monolog został przerwany przez jednego z nielicznych na mostku techników:

- Komandorze, miał pan rację co do reszty z ludzi. Jednak zdołali oni zbiec ze swojego pomieszczenia. Skierowali się do sekcji B, jakie rozkazy?
- Odciąć ich i wypompować powietrze! Nie mogą dotrzeć do...co jest


Niestety Rhade nie wyjawił gdzie ludzie Ad’Bora nie mogli dotrzeć, na mostek przez szybko otwierające się drzwi wpadła młodziutka padawanka. Tholme wiedział już, że obaj piloci którzy jej pilnowali rozstali się ze swoimi głowami i miał tylko ułamki sekund by uniknąć masakry na mostku bądź też stanąć ramię w ramię ze swoją uczennicą.


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Ad Bor (Parmc'cyre'ulungu
Użyszkodnik



Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Chiss system

 Post Wysłany: Pon 13:26, 21 Gru 2009    Temat postu:

-Czy ktoś przeszukał truchła tych kolesi z "sali bankietowej"?-zapytał cicho.

-Jakieś identyfikatory, znaki szczególne, wyjątkowy ubiór? Nie sądzę...-zakończył mówiąc sam do siebie.

-...Jednak jakoś muszą się porozumiewać i uwierzytelniać przy droidach... Ty i ty-wskazał na dwóch swoich ludzi, którzy jakby się wystraszyli. Droideka nawet w najtwardszych wzbudzała strach.

-Spokojnie... Pójdziecie tam-wskazał załom korytarza z którego przyszli.

-Robić jak najwięcej hałasu i pozorować atak. Ustawić broń na ogłuszanie. Nie chcemy, by komuś coś się stało. My wbiegamy i próbujemy przeciągnąć kulkę na naszą stronę. Granaty w pogotowiu i jak tylko będzie możliwość rozwalić ją od tyłu... Jak blef się nie uda, musi wzbudzić w nich konsternacje. Wtedy trzeba będzie to wykorzystać...-Odczekał chwile, aż dwójka "ochotników" zajmie pozycje. Chiss kiwnął ręką i "ochotnicy" celując w środek korytarza wielokrotnie nacisnęli spust... Pozostali najemnicy wbiegli na skrzyżowanie, oparli się o ścianę, odwrócili się i otworzyli ogień w stronę z której przyleciały laserowe bolty. Jeden z nich krzyknął w stronę droidów.

-Bunt! Bunt! Potrzebujemy pomocy!


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Serra Keto
Padawan



Dołączył: 11 Lis 2006
Posty: 79
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Aquaris

 Post Wysłany: Sob 13:05, 26 Gru 2009    Temat postu:

Serra Wspomagając swój bieg mocą mijała kolejne korytarze prowadzące w różne części statku. Miała swój cel, którym był mostek. Dokładnie wiedziała jaką obrać drogę, aby dotrzeć tam w najkrótszym czasie. Wyczuwała też swojego mistrza, co dodatkowo pomogło jej zlokalizować swój cel. Po kilku minutach znalazła się przed wejściem. Nie tracąc szybkości posłużyła się mocą i drzwi ustąpiły pozwalając młodej jedi wykorzystać moment zaskoczenia. Zaledwie moment wystarczył jej do odnalezienia się w całej tej sytuacji. Wysyłając do swojego mistrza krótki impuls poinformowała go, żeby również przejął inicjatywę. Sama odbijając się od podłogi wykonała w powietrzu salto i lądując za plecami mężczyzny skrzyżowała oba swoje miecze przed jego gardłem
-Mogłabym Cię zabić-zaczęła cicho-Karz im rzucić broń! odezwała się znacznie głośniej
Kusiło ją aby pozbawić to... ścierwo głowy, jednak obecność mistrza powstrzymała ją od tego zamiaru


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Tholme
Mistrz Jedi



Dołączył: 30 Cze 2006
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Poznań

 Post Wysłany: Sob 16:45, 26 Gru 2009    Temat postu:

Tholme w duchu odetchnął widząc swoją Padawankę wpadająca na mostek. W duchu wiedział że powinna się tu pojawić... Ale z Serrą Keto nigdy nic nie było wiadomo. Tego jednego zdążył się nauczyć.

Z satysfakcją przyjął też fakt, ze jego uczennica starała się szybko zakończyć sytuację kryzysową przy małej ilości ofiar. Nie dość, ze zgadzało się to z wzorcem postępowania, który usiłował jej od pewnego czasu wpoić to - co ważniejsze - było skuteczniejsze i bezpieczniejsze od rzezi...

Nie było jednak czasu na upajanie się sukcesem pedagogicznym. Wzięcie Rhadego na zakładnika mogło pomóc im w sterroryzowaniu żywych członków załogi. Droidy mogły wykonać jakiś niespodziewany ruch zanim otrzymają odpowiednią komendę... Tholme bez słowa zwrócił się wiec w stronę stojącej najbliżej droideki i koncentrując się na przepływającej przezmetalowa poczwarę Mocy pchnął ją z całej siły w stronę ściany. Dla Mocy ciężar droid a nie powinien stanowić problemu. Nie zwlekając dobył ukrytego w fałdach szaty miecza i licząc, ze pole ochronne pod wpływem uderzenia o ścianę opadnie wyprowadził cięcie... Miał zamiar natychmiast potem potraktować podobnie druga droidekę. Wszystko - dzięki doświadczeniu i Mocy działo się w ułamkach sekund, więc szansa na przeżycie rosła...


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Forum Rise of the Empire RPG Strona Główna » Najemnicy » Dolce Farniente(Tholme, Serra Keto, Ad Bor)
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach




Solaris phpBB theme/template by Jakob Persson
Copyright © Jakob Persson 2003

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group